Bo sport to zdrowie…
Polecamy Wam nową stronę w stylu popularnych ostatnio kwejków. Pokazuje ona najbardziej drastyczne kontuzje sportowe i szokujące wypadki. Jednym słowem sport w hardcore’owej wersji.
Jerzy Dudek i jego pożegnanie z Realem Madryt
Jerzy Dudek żegnany przez piłkarzy Realu Madryt podczas swojego ostatniego meczu w barwach tego klubu.
Lech Poznań – Legia Warszawa, Awantura po finale Pucharu Polski
Lech legia puchar polski – czyli o tym jak widowisko sportowe zostało zamienione w awanturę pseudokibiców.
Polska – Wybrzeże Kości Słoniowej 3-1 bramki
Kibice! Jeżeli ktoś z Was przegapił fantastyczne spotkanie, mecz towarzyski Polska – Wybrzeże Kości Słoniowej to zamieszczam chociaż gole do obejrzenia poniżej
Kibice Lecha Poznań i polskiej piłki mogą być dumni!
Mecz Lech Poznań – Manchester City. Kibice Lecha Poznań, a także kibice innych polskich drużyn, czwartego listopada 2010, wypełnili stadion przy ulicy Bułgarskiej po brzegi. Prawdziwi fani piłki nożnej wiedzą, że w takich chwilach nie powinno być podziałów między nimi, ponieważ „Kolejorz” walczy nie tylko dla siebie, ale także dla dobra polskiej piłki.
Źródło http://c.wrzuta.pl/wm19958/2d2b9156001129a545f3c273/0/kibice%20lecha
Wszyscy Fani piłki nożnej zebrani na stadionie, w restauracjach, barach i pubach…wszyscy oni czekali na pierwszy gwizdek, który zabrzmiał równo o godzinie 19.00. Pierwsze minuty meczu były przerażające. Piłkarze Manchesteru City, zespołu, który w jednym okienku transferowym wydał około 150 milionów euro poczynali sobie w polu karnym Poznaniaków już od samego początku meczu. Pierwsze 15 minut przedstawiało się jak zmasowany atak Szwedów na klasztor na Jasnej Górze. Poznaniacy zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Kibicie Lecha Poznań coraz bardziej niepokoili się poczynaniami piłkarzy „The Citizens”. Jednak po kilku bardzo niebezpiecznych sytuacjach pod bramką polskiej drużyny, Poznaniacy uspokoili grę. Od około 20 minuty następowała powolna przemiana teamu Jose Marii Bakero, poprzez coraz to precyzyjnie rozgrywanie piłki, dogrywanie do stóp partnerów oraz – co najważniejsze – przysłowiowe „granie z głową”.
Najpiękniejsza bramka w historii…?
Wszyscy kibice na stadionie aż oniemieli z wrażenie… Musisz to obejrzeć!
Czy kibice doczekają się meczu Ekstraklasy na światowym poziomie?

Fot. TVN 24
Czy polska liga sięgnęła już dna? Gdyby spojrzeć na jej miejsce w rankingu Międzynarodowego Stowarzyszenia Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) to jesteśmy w bardzo nieciekawym położeniu, żeby nie powiedzieć brutalnie acz dosadnie, że w „ciemnej d…pie”. Odpowiedź na wyżej zadane pytanie ciśnie się sama na usta. Wyprzedzają nas ligi m.in. z Angoli, Jemenu, Hongkongu, Wietnamu, Zambii czy nawet Mali. W tym roku nasza Ekstraklasa została sklasyfikowana na 43 miejscu, to oznacza, że spadliśmy o trzy miejsca w stosunku do roku poprzedniego. Do tego wszystkiego dochodzi beznadziejna pozycja naszej reprezentacji w rankingu FIFA (56 miejsce), którą notabene, w tragicznym położeniu, zostawił słynny holender Leo Beenhakker. W tym wypadku pytanie brzmi: czyja to wina? Piłkarzy ? Działaczy? Inwestorów? czy może jeszcze kogoś innego ?
Kibice muszą chyba jednak jeszcze poczekać…

- Źródło zdjęcia: http://www.mmsilesia.pl/
Grali jak nigdy, przegrali jak zawsze. To pierwsze słowa jakie nasuwają mi się na myśl po porażce 0:1 Lecha Poznań ze Spartą Praga w eliminacjach Ligi Mistrzów. Po meczach w poprzedniej rundzie byłem nastawiony, jak zwykle, bardzo negatywnie. Kolejorz wymęczył zwycięstwo w rzutach karnych z jakąś, mało mi znaną drużyną z Azerbejdżanu. Radości było co nie miara. Na twarzach Lechitów malował się uśmiech taki jakby zwyciężyli całe rozgrywki LM, a nie tylko przeszli do kolejnej rundy marnych eliminacji. Po tym żałosnym widowisku nastawiłem się z miejsca na wyjazdową porażkę Kolejorza w Pradze minimum 3:0.
Ku mojemu zdziwieniu piłkarze z Wielkopolski (i nie tylko
) pokazali całkiem niezły futbol. Na 75 minut odzyskałem wiarę, nadzieję w to, że może jednak jakiś polski klub piłkarski wedrze się w końcu na salony piłkarskie. Lech grał bardzo płynnie, w tempo, stwarzał sytuacje podbramkowe, a nawet, o zgrozo, podawał z pierwszej piłki
. Czyli rzecz niebywała jak na drużynę z Ekstraklasy. Spotkanie oglądało się bardzo przyjemnie i szybko leciała minuta za minutą, bo obie drużyny zaprezentowały ciekawą piłkę, która naprawdę mogła się podobać. Poziom meczu był na niezłym poziomie, a styl gry Lecha Poznań przyczyniał się do nagłych, niekontrolowanych uśmiechów na tak zwanego banana na mojej twarzy.